Otworzyłam oczy i od razu oślepiło mnie białe światło. Gdy już się do niego przyzwyczaiłam zorientowałam się, że jestem w jakimś białym pomieszczeniu. Leżałam na łóżku i byłam podpięta do różnych urządzeń, które strasznie pikały. Zauważyłam, że obok mnie siedzi chłopak. Tak właściwie spał więc wywnioskowałam, że jest noc. Tylko zaraz... po co on tu siedzi? Ja go znam? Zaczęłam mu się przyglądać. Skądś kojarzę te blond włosy. Patrzyłam się na niego. Był taki uroczy gdy spał, ale gdy tylko się poruszyłam obudził się.
-Obudziłaś się
-To raczej ty się obudziłeś-odpowiedziałam na co on się tylko uśmiechnął-Wiesz może gdzie ja jestem?
-Jeszcze się nie zorientowałaś? Jesteś w szpitalu.
-Co?! Jak to w szpitalu?!-prawie to wykrzyczałam. W tej chwili do sali wszedł jakiś mężczyzna, lekarz jak sądzę.
-O widzę,że się pani obudziła-powiedział z uśmiechem, ale mi w tym momencie wcale nie było do śmiechu.Zaczął mi coś majstrować przy moich kabelkach. Już chciałam mu coś powiedzieć. Podniosłam się do pozycji siedzącej, żeby lepiej wszystko widzieć, ale od razu tego pożałowałam bo poczułam przeszywający mnie ból. Blondyn natychmiast zjawił się przy mnie.
-Proszę nie wstawać z łóżka. Jest jeszcze pani bardzo słaba, choć widzę, że już jest lepiej-ponownie się uśmiechnął-Zaraz podamy pani leki przeciwbólowe-powiedział i wyszedł.
Chłopak, który siedział przy moim łóżku pomógł mi się ponownie położyć. po czym znów usiadł na krześle obok mnie.
-Tak w ogóle to jestem Niall-powiedział
-Lucy-uśmiechnęłam się-właściwie to... czemu tu siedzisz? Przy mnie. Przecież my się właściwie nie znamy.
-Nie pamiętasz...-posmutniał- Wiesz dlaczego tutaj jesteś?-pokiwałam przecząco głową. Wziął głęboki oddech i zaczął opowiadać. Powiedział o tym ja spotkał mnie na moście, że chciałam skoczyć ale on zaczął się ze mną spierać,że wcale nie chce tego zrobić i wreszcie opowiedział mi o tym jak połknęłam to świństwo,trafiłam do szpitala i byłam nie przytomna.
-Jak długo?- spytałam drżącym głosem
-prawie tydzień
-Byłeś tu cały czas?-pokiwał głową. Zapadła cisza. Żadne z nas nie chciało się pierwsze odezwać. Wreszcie Niall zapytał:
-Chyba nie powinienem pytać...-przerwał i spojrzał na mnie a ja pokiwałam głową, że ma dalej mówić
- Czemu chciałaś to zrobić?- Nie spodziewałam,że o to zapyta. Zaczęłam przypominać sobie tamten dzień. Dzień w którym moje dotychczasowe życie legło w gruzach.
- To było dwa dni wcześniej. Tata trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Lekarze nie widzieli żadnej szansy na przeżycie ale ja wciąż wierzyłam.Jego stan ciągle się pogarszał. A następnego dnia po południu umarł. - Po moich policzkach spłynęły łzy- Prosiłam go żeby mnie nie zostawiał.Obiecał mi...
Blondyn podszedł do mnie, otarł mi łzy kciukami i najzwyczajniej w świecie przytulił. Schowałam głowę w zagłębieniu jego szyi i cicho płakałam. A on gładził moje plecy i lekko mną kołysał. Poczułam się jak wtedy na moście. Tylko,że tym razem tego chciałam.Potrzebowałam ciepła i troski, którą właśnie mi dawał. Było mi dobrze w jego ramionach, z nim..
---------------------------------------------------------------------------------------------
Hello!
Jak widzicie postanowiłam skończyć to co zaczełam :)
cieszycie się?
podoba wam się rozdział?
komentujcie i polecajcie znajomym :)
Kasia :3
No no. Świetny, świetny!
OdpowiedzUsuńZabieraj się lepiej do pisania :*
Pozdrawiam ♥
Dziekuje <3
Usuńsuperowe :-)
OdpowiedzUsuńdziękuje :)
UsuńKasia!
OdpowiedzUsuńZnalazłam Twojego bloga!!! ;)