-Nie skacz... Proszę-powtórzył
-Czemu?-spytałam nie odwracając się
-Bo nie Jesteś warta śmierci-powiedział. Zdziwiła mnie ta odpowiedź więc odwróciłam głowę i ujrzałam chłopaka, który patrzył się na mnie ze współczuciem w oczach.
-Ty nic nie rozumiesz. Ja... ja... ja muszę to zrobić..-powiedziałam odwracając głowę w drugą stronę
-Czemu?-spytał cicho jakby bał się, że mogę się wkurzyć i skoczyć. Nie chciałam tego... Nie chciałam odbierać sobie życia. Po prostu nie widziałam innego rozwiązania.
-Proszę cię zostaw mnie...-wyszeptałam
-Ale..
-Zostaw mnie!- krzyknęłam
-Nie- powiedział stanowczo-Nie pozwolę ci zginąć.
Stałam tam wpatrując się w dół a on nawet nie drgnął.
-Nie zrobisz tego-stwierdził
-pff.. Niby skąd ten wniosek?
-Ty nie chcesz skoczyć
-Nie wiesz czego chcę...
-Chcesz cofnąć czas. Chcesz żeby coś się nie wydarzyło.
-pff.. Niby skąd ten wniosek?
-Ty nie chcesz skoczyć
-Nie wiesz czego chcę...
-Chcesz cofnąć czas. Chcesz żeby coś się nie wydarzyło.
Nie wytrzymałam i przeszłam na drugą stronę barierki. Spojrzałam na niego i rozpłakałam się. Tak naprawdę to nie wiem dlaczego. Blondyn spojrzał na mnie i przytulił. Poczułam ciepło bijące od jego serca.Było mi tak dobrze i mogłam zostać w jego silnych ramionach. Przy nim poczułam się bezpieczna. Zaraz... co?
Odepchnęłam go od siebie. Stał zdezorientowany nie wiedząc co powiedzieć .
Wyjęłam z kieszeni saszetkę z białym proszkiem, było go dosyć sporo ale oto chodziło.Miała to być dawka śmiertelna.
-Masz rację, nie chce skakać. Tak, chce cofnąć czas. I przykro mi ale musisz pozwolić mi umrzeć-
Otworzyłam saszetkę i połknęłam proszek.
Zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam. On od razu zjawił się przy mnie . Patrzył na mnie i coś mówił. Nie rozumiałam go, bo robiło mi się ciemno przed oczami. Uśmiechnęłam się do niego. Usłyszałam tylko jego krzyk i zobaczyłam podbiegających ludzi.I zamknęłam oczy.
A potem już nie czułam bólu, nie czułam nic...
HEJKA!
podoba wam się rozdział?
Jak myślicie czy Lucy przeżyję?
kogo spotkała na moście?
dziękuje za komentarze przy prologu i bohaterach. Ale trochę mnie zasmuciło, że tylko jeden komentarz był przy pierwszym rozdziale :-( Nie podobał wam się tamten rozdział?
Następny rozdział powinien pojawić się w środę lub w czwartek.
komentujcie i polecajcie znajomym :-) Bardzo mi na tym zależy :-) z góry dziękuje :-)
komentarz=motywacja dla mnie = szybciej napisany rozdział <3
Horanowa :3
Odepchnęłam go od siebie. Stał zdezorientowany nie wiedząc co powiedzieć .
Wyjęłam z kieszeni saszetkę z białym proszkiem, było go dosyć sporo ale oto chodziło.Miała to być dawka śmiertelna.
-Masz rację, nie chce skakać. Tak, chce cofnąć czas. I przykro mi ale musisz pozwolić mi umrzeć-
Otworzyłam saszetkę i połknęłam proszek.
Zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam. On od razu zjawił się przy mnie . Patrzył na mnie i coś mówił. Nie rozumiałam go, bo robiło mi się ciemno przed oczami. Uśmiechnęłam się do niego. Usłyszałam tylko jego krzyk i zobaczyłam podbiegających ludzi.I zamknęłam oczy.
A potem już nie czułam bólu, nie czułam nic...
HEJKA!
podoba wam się rozdział?
Jak myślicie czy Lucy przeżyję?
kogo spotkała na moście?
dziękuje za komentarze przy prologu i bohaterach. Ale trochę mnie zasmuciło, że tylko jeden komentarz był przy pierwszym rozdziale :-( Nie podobał wam się tamten rozdział?
Następny rozdział powinien pojawić się w środę lub w czwartek.
komentujcie i polecajcie znajomym :-) Bardzo mi na tym zależy :-) z góry dziękuje :-)
komentarz=motywacja dla mnie = szybciej napisany rozdział <3
Horanowa :3