sobota, 22 czerwca 2013

Chapter 2

-Nie skacz-powiedział. Nie odpowiedziałam mu bo nie wiedziałam jak.
-Nie skacz... Proszę-powtórzył
-Czemu?-spytałam nie odwracając się
-Bo nie Jesteś warta śmierci-powiedział. Zdziwiła mnie ta odpowiedź więc odwróciłam głowę i ujrzałam chłopaka, który patrzył się na mnie ze współczuciem w oczach. 
-Ty nic nie rozumiesz. Ja... ja... ja muszę to zrobić..-powiedziałam odwracając głowę w drugą stronę 
-Czemu?-spytał cicho jakby bał się, że mogę się wkurzyć i skoczyć. Nie chciałam tego... Nie chciałam odbierać sobie życia. Po prostu nie widziałam innego rozwiązania.
-Proszę cię zostaw mnie...-wyszeptałam
-Ale..
-Zostaw mnie!- krzyknęłam
-Nie- powiedział stanowczo-Nie pozwolę ci zginąć.
Stałam tam wpatrując się w dół a on nawet nie drgnął. 
-Nie zrobisz tego-stwierdził
-pff.. Niby skąd ten wniosek?
-Ty nie chcesz skoczyć
-Nie wiesz czego chcę...
-Chcesz cofnąć czas. Chcesz żeby coś się nie wydarzyło.   
Nie wytrzymałam i przeszłam na drugą stronę barierki. Spojrzałam na niego i rozpłakałam się. Tak naprawdę to nie wiem dlaczego. Blondyn spojrzał na mnie i przytulił. Poczułam ciepło bijące od jego serca.Było mi tak dobrze i mogłam zostać w jego silnych ramionach. Przy nim poczułam się bezpieczna. Zaraz... co?
Odepchnęłam go od siebie. Stał zdezorientowany nie wiedząc co powiedzieć .
Wyjęłam z kieszeni saszetkę z  białym proszkiem, było go dosyć sporo ale oto chodziło.Miała to być dawka śmiertelna.
-Masz rację, nie chce skakać. Tak, chce cofnąć czas. I przykro mi ale musisz pozwolić mi umrzeć-
Otworzyłam saszetkę i połknęłam proszek.
Zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam.  On od razu zjawił się przy mnie . Patrzył na mnie i coś mówił. Nie rozumiałam go, bo robiło mi się ciemno przed oczami. Uśmiechnęłam się do niego. Usłyszałam tylko jego krzyk i zobaczyłam podbiegających ludzi.I zamknęłam oczy.
A potem już nie czułam bólu, nie czułam nic...

                                                              
HEJKA!
podoba wam się rozdział? 
Jak myślicie czy Lucy przeżyję?
kogo spotkała na moście?
dziękuje za komentarze przy prologu i bohaterach. Ale trochę mnie zasmuciło, że tylko jeden komentarz był przy pierwszym rozdziale :-( Nie podobał wam się tamten rozdział?
Następny rozdział powinien pojawić się w środę lub w czwartek.
komentujcie i polecajcie znajomym :-) Bardzo mi na tym zależy :-) z góry dziękuje :-)
komentarz=motywacja dla mnie = szybciej napisany rozdział  <3
                                                                            
                                                                                                                                 Horanowa :3

środa, 12 czerwca 2013

Chapter 1


-Obiecałeś! Obiecales, że nigdy mnie nie zostawisz!-krzyczałam płacząc-Błagam cię. Nie zostawiaj mnie...-ostatnie słowa wyszeptałam.
  Właśnie straciłam najważniejszą dla mnie osobę, mojego brata.
Luke od dawna chorował, miał białaczkę.
Tydzień temu trafił do szpitala. Jego stan z dnia na dzień się pogarszal. Spedzalam z nim każdy dzień, bylismy najlepszymi przyjaciolmi. 
Od śmierci mamy, on był moim oparciem.
Moja najlepsza przyjaciółka przeprowadziła się z rodziną do Paryża zostawiając mnie w Londynie. Reszta przyjaciół się ode mnie odwróciła. Potem dowiedziałam się, że jest chory. Wtedy nie liczyło się nic tylko to żeby być najbliżej niego i móc spędzać z nim najwięcej czasu.
jako dzieci obiecalismy sobie ze nigdy siebie nie opuscimy
Dziś Luke zlamal tą obietnice.
 Nie mam mu tego za złe, bo wiem,że to nie jego wina.

   Ostatni raz spojrzalam na tatę i wybiegłam ze szpitala. 
Szłam ulicami Londynu jak bym była tu pierwszy raz. 
A przeciez to tutaj się urodziłam.Doszlam do londyńskiego mostu.
Przeszłam za barierkę i spojrzalam w dół, było tam strasznie wysoko. 
Stalam tam gdy nagle usłyszałam czyjś głos.
-Nie skacz-powiedział
Nie odpowiedzialam mu bo nie wiedziałam jak.
-Nie skacz... Proszę-powtórzył
-Czemu?-spytałam nie odwracajac się
-Bo nie Jestep warta śmierci

niedziela, 9 czerwca 2013

Prolog



Life is brutal. One moment can change everything.

Czy życie może momentalnie zmieniłćsię o 180°?
Śmierć, czy można temu zapobiec? 
Co by było gdyby jednak można?
Czy moje życie wyglądało by inaczej?
Czy byłabym szczęśliwsza?
Te pytania zadaję sobie codziennie.
A nieznanie odpowiedzi na nie powoli mnie rujnuje.
  Nazywam się Lucy Black, a to jest moja historia..